StartAktualnościArtykułyWarto wiedziećForum

Kontakt

Justyna Adamczk redaktor naczelna www.e-marketing.pl
Justyna Adamczyk
Redaktor naczelna
justyna.adamczyk@e-marketing.pl

Warto wiedzieć

Raporty

Case study

Wdrażamy:

  • projekty www
  • kampanie marketingowe
  • platformy e-learningowe
  • systemy contact-center
  • firmowy intranet

Cyberslacking - zagrożeniem dla firm, cz.II

Justyna Adamczyk

CZYŻBY SKŁONNOŚCI DO CYBERSLACKINGU...?

Na pytanie: "Czy pracownicy Twojej firmy wykorzystują Internet do celów prywatnych?" aż 47% respondentów udzieliło odpowiedzi, że "tak bez ograniczeń", 22% twierdzi, że prawdopodobnie tak, 17% jest przekonana, że tak, ale w ukryciu. Jedynie 6% ankietowanych czyni to za zgodą przełożonego, 3% raczej nie wykorzystuje Internetu do celów prywatnych, 2% czyni to tylko po godzinach pracy, a 1% twierdzi, że zdecydowanie tego nie czyni (Rys. 8).

Rys. 8. Czy pracownicy Twojej firmy wykorzystują Internet do celów prywatnych?
Rys. 8. Czy pracownicy Twojej firmy wykorzystują Internet do celów prywatnych?

Otrzymane wyniki jednoznacznie wykazują, że w polskich firmach pracownicy wykorzystują Internet w celach prywatnych. Prawie połowa ankietowanych deklaruje, że robi to bez ograniczeń. Przemierza bezgraniczną cyberprzestrzeń w załatwianiu swoich prywatnych spraw. Czyżby cyberslacking był również domeną Polaków? Skąd pojawiła się ta skłonność u sumiennych pracowników szanujących cenny czas w pracy? Każdy jest tylko człowiekiem, a więc cechują go takie cechy jak: podatność na pokusy, nieokiełznana ciekawość i skłonności poznawcze. Paradoks polega na tym, że pracownicy nie zauważają problemu cyberslackingu. W ich wypowiedziach można zauważyć pewną przewrotność. Z jednej strony wykazują swoje rzetelne nastawienie do spraw firmowych, twierdząc, że pracownik, który zaniedbuje pracę jest niewłaściwy, a nawet opowiadają się za wprowadzeniem sankcji za nadużywanie Internetu. Z drugiej strony ujawniają, że sami surfują po sieci nie widząc w tym nic złego.

Postrzeganie pracowników polskich firm jest bardzo interesujące. Może warto zagłębić się w ich specyfikę i spróbować odnaleźć odpowiedź dlaczego tak jest? Powodów dla, których tak wielu pracowników bezwzględnie się nie przyznaje do wykorzystywania Internetu do celów prywatnych może być kilka:

Wyidealizowany własny wizerunek
Pracownicy o ugruntowanym statusie społecznym mają sprecyzowany swój własny wizerunek. Chcą być postrzegani jako osoby odpowiedzialne, niezależne o silnych cechach charakteru i panujące nad swoimi słabościami. Dążą do tego, aby być przywódcami w swoich firmach, potrafiącymi idealnie motywować i kierować zespołem. Siła, kreatywność, innowacyjność, dynamizm, szybkość w podejmowaniu decyzji, odporność na stres to cechy współczesnego menedżera. Własny wizerunek może być wykreowany przez nas samych lub inne osoby. Może to doprowadzić do sytuacji, że zaczynamy wierzyć w swoje unikalne cechy i czujemy się kimś wyjątkowym. Prestiżowy styl i postrzeganie siebie jako władczego menedżera nie pozwoli zachwiać tak idealnego wizerunku. Nie dostrzegamy własnych słabości i nie dopuszczamy do siebie myśli, że możemy się mylić, jesteśmy przecież idealni. Otwarte przyznanie się do cyberslackingu mogłoby naruszyć dobre imię pracownika. Przecież osoba piastująca dobre stanowisko nie może się do tego przyznać. Korzystanie z Internetu w godzinach pracy w celach prywatnych jest szkodliwe dla firmy i każdy to wie. Hipokryzja polega na tym, że pracownicy zdają sobie sprawę, że jest to złe, a mimo to dalej w tym tkwią. Nie chodzi przecież o dobro firmy (chyba, że jesteśmy jej właścicielami), a o własny wizerunek. Idealizujemy siebie i nie potrafimy przyznać się do błędu. Miotają nami sprzeczne uczucia i emocje. Chcielibyśmy być idealnymi pracownikami, którzy jednocześnie szkodzą i nie zamierzają tego zmieniać. Wykorzystywanie Internetu w godzinach pracy jest bardzo ekscytujące, a może się uda i pracodawca niczego nie zauważy? Przecież przebiegłość jest także cechą dobrego menedżera.

Wstyd przed swoimi słabościami
Powodem dla, którego większość osób nie przyznaje się do nadużywania sieci w pracy jest zwykły wstyd przed swoimi słabościami. Nikt nie chce być postrzegany jako pracownik, który nie potrafi poradzić sobie ze zwykłą ciekawością i niecierpliwością. Czasami czynnikiem, który nie pozwala nam przyznać się do tego faktu jest zwykła obawa przed tym, że zostaniemy wyśmiani i poniżeni. Internet działa jak magia, kusi ciągle nowymi miejscami i rozrywkami. Bardzo trudno się jest oprzeć tym pokusom i odmówić sobie tej małej przyjemności. Jednocześnie niezmiernie wstydliwe jest przyznanie się do tego, że lubimy pofolgować sobie w Internecie w godzinach pracy. W pewnym sensie zachowujemy się jak dzieci. Uwielbiamy konsumować zakazany owoc, a potem się tego wstydzimy.

Obawa przed utratą pracy
Sytuacja na polskim rynku jest coraz bardziej niepokojąca dlatego ci, którzy posiadają pracę pilnie jej strzegą. W obecnym czasie szansa na ponowne odnalezienie nie tylko prestiżowego stanowiska jest raczej niemożliwa. Nastał krytyczny moment w naszej gospodarce. Tysiące osób poszukuje pracy przygniatając przedsiębiorstwa lawiną podań i listów motywacyjnych. Sytuacja stała się dramatyczna zarówno dla poszukujących pracy jak i dla przedsiębiorstw. Osoby ubiegające się o pracę jej nie otrzymują gdyż firmy redukują koszty, albo dopada je widmo upadłości.
Posiadanie pracy jest teraz szczególnie cenne dlatego pracownicy starają się nie narażać swojemu pracodawcy. Najbardziej intrygujący jest fakt, że większość pracowników wcale nie porzuca cyberslackingu, ale dba o to, aby fakt ten nie został odkryty.
Zagrożeniem dla internetowych tułaczy są także inni pracownicy, którzy z życzliwości koleżeńskiej mogą próbować zaanonsować o tym incydencie szefowi licząc na skromny awans. Dlatego wielu sieciowych uciekinierów pilnie strzeże swojej małej tajemnicy.

Ignorowanie problemu
Ignorowanie problemu nadużywania sieci w pracy w celach prywatnych jest najczęściej występującym motywem. Nie można walczyć z czymś, jeśli nie jesteśmy świadomi jego istnienia. Pracownicy firm mogą jedynie trwać w złudnym przekonaniu, że ich wędrówki po Internecie negatywnie nie wpłyną na wyniki i ogólną kondycję firmy. Brak świadomości istnienia zagrożenia może okazać się najbardziej niebezpieczną bronią. Hazardzista również nie wierzy w to, że jest obsesyjnym graczem i wiele ryzykuje. Dopiero gdy widoczne będą gorzkie efekty tej karkołomnej gry zostanie uruchomiona trzeźwa świadomość. Wtedy jednak będzie już za późno.
Właściciele małych i dużych firm powinni wykazać się większą czujnością wobec destrukcyjnego procesu jakim jest cyberslacking. Powinni walczyć z tym stosując kary, upomnienia i monitorując internetowe ścieżki, którymi poruszają się ich pracownicy. Aby jednak to robić trzeba najpierw zdać sobie sprawę z wagi problemu, a nie bagatelizować jego siłę. Coraz więcej firm ogłasza swoją upadłość. Najczęstszym czynnikiem, który się do tego przyczynia jest brak płynności finansowej, która w konsekwencji prowadzi do zobowiązań wobec wierzycieli. Czy jednak właściciele upadłych przedsiębiorstw biorą pod uwagę fakt, że do zatracenia stabilnej kondycji firmy mogło się przyczynić nadużywanie Internetu? Konsekwencją tego uzależnienia jest przecież spadek efektywności pracy. Wystarczy, że kilku lub kilkunastu pracowników konsekwentnie traci czas na sieciowe przyjemności to ucierpi na tym praca.
Wiele osób zaprzeczy z pewnością temu wnioskowi stwierdzając, że w efekcie trzeba się rozliczyć z wykonanej pracy. Niewątpliwie jest to zabezpieczenie dla właściciela firmy. Gdyby jednak pracownicy nie tracili czasu na prywatne surfowanie wówczas ich produktywność byłaby większa. Nadrabianie zaległych projektów po godzinach pracy nie wychodzi pracownikom na dobre. Cierpi na tym ich kondycja, zdrowie i rodzina. Tracą wiele sił, które tak bardzo będą im potrzebne do kolejnego przedsięwzięcia.

Ile czasu poświęcają Polacy na Internet w pracy?

Polacy wykorzystują Internet z tytułu pełnionych obowiązków w różnych przedziałach czasowych. Respondenci wyżej omówionych badań wskazali, że przeznaczają na ten cel do 1 godziny (18%), od 1-2 godzin (18%), od 2-4 godzin (26%), od 4-6 godzin (10%), praktycznie cały wymiar czasu pracy (24%) (Rys. 9).

Jak widać Internet w działalności firmy pełni dominującą rolę. Większość badanych korzysta z niego w pracy praktycznie przez cały dzień, inni zaś poświęcają temu nawet kilka godzin. Wykorzystanie sieci do spraw firmowych jest szczytnym celem wspomagającym wydajność pracy. Internet pozwala na pielęgnowanie kontaktów z klientami, partnerami i kontrahentami poprzez szybkie odpowiadanie na korespondencję mailową. Umożliwia niezwłoczne uaktualnienie oferty firmy lub odnalezienie potrzebnych informacji.

Rys. 9. Ile czasu dziennie korzystasz z Internetu z tytułu pełnionych obowiązków?
Rys. 9. Ile czasu dziennie korzystasz z Internetu z tytułu pełnionych obowiązków?

Pracownicy jednak poświęcają sporo czasu na wykorzystanie Internetu w celach prywatnych w godzinach pracy. 38% badanych wskazało, że traci na ten cel sporadycznie kilka minut. Do 1 godziny przyznało się 33%, od 1-2 godzin czasu pracy na surfowanie poświęca 8% ankietowanych, od 2-3 godzin również przeznacza 8%. Powyżej 3 godzin poświęca 4% badanych, zaś powyżej 4 godzin 3% (Rys. 10).

Jak wynika z badań, aż jedna trzecia badanych przeznacza na cyberslacking do 1 godziny dziennie. Biorąc pod uwagę przytoczone wskazania oznacza to, że w ciągu tygodnia roboczego traci się na ten cel ok. 5 godzin, a w ciągu miesiąca około 20 godzin. Oznacza to, że w skali jednego miesiąca 2,5 dnia jest marnowana na załatwianie prywatnych spraw nie związanych z charakterem pracy.
W przypadku gdy firma zatrudnia wielu pracowników ze skłonnościami do nadużyć Internetu skutki w perspektywie czasu mogą być katastrofalne.
Stracone godziny można by przecież przeznaczyć na działania bardziej produktywne. A takich jest z pewnością bardzo wiele. Oprócz rozliczenia się z wykonanego projektu pracownik mógłby przyczynić się do rozwoju firmy poprzez takie działania jak: zamieszczenie wpisu na forum na firmowej stronie, udzielenie szybkich odpowiedzi czekającym klientom, zbadanie działań konkurencyjnych czy też udoskonalenie korporacyjnego serwisu WWW.

Rys. 10. Ile czasu dziennie korzystasz z Internetu do celów prywatnych w godzinach pracy?
Rys. 10. Ile czasu dziennie korzystasz z Internetu do celów prywatnych w godzinach pracy?

Podsumowując przedstawione wyniki można zauważyć, że pracownikom wydaje się, że są w pełni odpowiedzialni. Wykonują swoją pracę w zakresie narzuconym przez przełożonego, a resztę poświęcają na swoje prywatne sprawy załatwiane w Internecie. Często wizja zdania ostatecznej pracy sprawia, że pracują ze wzmożoną siłą, aby nadrobić zaległy czas. Surfują po Internecie w godzinach pracy jednocześnie nie zauważając w tym problemu. Wychodzą jakby z założenia, że chwila przyjemności im się należy, aby oderwać się z męczącego transu pracy. Oderwanie się na chwilę od trudnego projektu nie jest przecież niczym złym. Zregenerowanie sił może jedynie przyczynić się do zwiększonej efektywności działań. Jednak z planowanych kilku minut robi się często godzina lub więcej.

W Stanach Zjednoczonych pracodawcy od dawna załamują ręce wyszukując coraz to nowych sposobów na unicestwienie epidemii jaką jest cyberslacking. W Polsce co niektóre firmy zabezpieczają się przed tym zjawiskiem, część dopiero dojrzewa do podjęcia właściwej decyzji, inni zaczynają dopiero poznawać niszczycielską moc tego zjawiska, a pozostali tego wcale nie zauważają. O tym jakie szkody wyrządza firmie wykorzystywanie Internetu w celach prywatnych przez pracowników oraz jak można temu zapobiegać będzie można się dowiedzieć z kolejnej części artykułu: "Cyberslacking - zagrożeniem dla firm, cz.III".

Justyna Adamczyk

Cyberslacking - zagrożeniem dla firm, cz.I.

Cyberslacking - zagrożeniem dla firm, cz.III.

Cyberslacking - zagrożeniem dla firm, cz.IV.

Tekst pochodzi z Poradnika Praktycznego: "Cyberslacking i spamming - zagrożeniem dla firm", który ukazał się w magazynie Internet.


Do góry

PRACA z JobPilot

Szukaj oferty pracy:

Polecamy

Przejrzyj chłoniaka